Tu znajdziesz czytania na każdy dzień:

www.mateusz.pl/czytania

 

 

 

 

 

 

CZYTANIA NA NIEDZIELĘ

19 PAŹDZIERNIKA 2014

XXIX Niedziela Zwykła

 

 

 

Dzisiejsze czytania: Iz 45,1.4-6; Ps 96,1.3-5.7-10ac; 1 Tes 1,1-5b; Mt 12,21; Mt 22,15-21

 

 

 

(Iz 45,1.4-6)

To mówi Pan o swym pomazańcu Cyrusie: Ja mocno ująłem go za prawicę, aby ujarzmić przed nim narody i królom odpiąć broń od pasa, aby otworzyć przed nim podwoje, żeby się bramy nie zatrzasnęły. Z powodu sługi mego Jakuba, Izraela, mojego wybrańca, nazwałem ciebie twoim imieniem, pełnym zaszczytu, chociaż Mnie nie znałeś. Ja jestem Pan, i nie ma innego. Poza Mną nie ma Boga. Przypaszę ci broń, chociaż Mnie nie znałeś, aby wiedziano od wschodu słońca aż do zachodu, że beze Mnie nie ma niczego. Ja jestem Pan, i nie ma innego.

 

(Ps 96,1.3-5.7-10ac)

Refren: Pośród narodów głoście chwałę Pana

 

Śpiewajcie Panu pieśń nową,

śpiewaj Panu, ziemio cała.

Głoście Jego chwałę wśród wszystkich narodów,

rozgłaszajcie cuda pośród wszystkich ludów.

 

Wielki jest Pan, godzien wszelkiej chwały,

budzi trwogę najwyższą, większą niż inni bogowie.

Bo wszyscy bogowie pogan są tylko ułudą,

Pan zaś stworzył niebiosa.

 

Oddajcie Panu, rodziny narodów

oddajcie Panu chwałę i uznajcie Jego potęgę.

Oddajcie Panu chwałę należną Jego imieniu,

przynieście dary i wejdźcie na Jego dziedzińce.

 

Uwielbiajcie Pana w świętym przybytku.

Zadrżyj ziemio cała przed Jego obliczem.

Głoście wśród ludów, że Pan jest królem,

będzie sprawiedliwie sądził ludy.

 

(1 Tes 1,1-5b)

Paweł, Sylwan i Tymoteusz do Kościoła Tesaloniczan w Bogu Ojcu i Panu Jezusie Chrystusie. Łaska wam i pokój! Zawsze dziękujemy Bogu za was wszystkich, wspominając o was nieustannie w naszych modlitwach, pomni przed Bogiem i Ojcem naszym na wasze dzieło wiary, na trud miłości i na wytrwałą nadzieję w Panu naszym Jezusie Chrystusie. Wiemy, bracia przez Boga umiłowani, o wybraniu waszym, bo nasze głoszenie Ewangelii wśród was nie dokonało się przez samo tylko słowo, lecz przez moc i przez Ducha Świętego, z wielką siłą przekonania. Wiecie bowiem, jacy byliśmy dla was, przebywając wśród was.

 

(Mt 12,21)

Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.

 

(Mt 22,15-21)

Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Go w mowie. Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby Mu powiedzieli: Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową! Przynieśli Mu denara. On ich zapytał: Czyj jest ten obraz i napis? Odpowiedzieli: Cezara. Wówczas rzekł do nich: Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.

 

 

 

 

 

Bywa, że słowa Chrystusa: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”, przykrawamy na własną miarę i dajemy Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek. A przecież Bóg nas powołał i uświęcił krwią Chrystusa – należymy całkowicie do Niego. „Ja jestem Pan i nie ma innego!”- mówi Bóg w Księdze proroka Izajasza. Odpowiadając dziś na Jego zaproszenie, złóżmy na ołtarzu całe nasze życie i wszystkie sprawy, aby razem z ofiarą Jezusa zostały uświęcone. Niech każdy nasz czyn, słowo, myśl oddają chwałę Bogu.

 

Małgorzata Durnowska, „Oremus” październik 2002, s. 82

 

 

Boskie i cesarskie

 

Ta Ewangelia zawsze budziła sporo emocji i liczne komentarze, miała też wielorakie konsekwencje w życiu społecznym. Musimy od razu zauważyć, że u jej źródła leży konflikt między ówczesną władzą Izraela a Jezusem, konflikt, który jest ponadczasowy i wyrasta z odwiecznej walki między duchem tego świata a Bogiem. Ludzie ciągle kwestionują prawo Boga do człowieka, odrzucają Jego miłość i chcą być autonomiczni, co w istocie sprowadza się do buntu i walki z Bogiem. Przybiera ona często – podobnie jak w tej Ewangelii – pozory kulturalnej dyskusji, stroi się w szaty tolerancji, liberalizmu, ale ma na celu tylko jedno: uniezależnić się od Boga.

 

W czasach Jezusa podatek dla Cezara był symbolem politycznej niewoli. Faryzeusze chcieli więc wpędzić Jezusa w ślepą uliczkę: sprowokować do wypowiedzi bądź to buntowniczej wobec władzy, o co łatwo by Go było oskarżyć; bądź też do deklaracji bardzo niepopularnej, która wywołałaby powszechny sprzeciw ludzi. Jezus rozpoznał tę przewrotność i dlatego nie wdawał się w bezsensowną dyskusję. Sięgnął głębiej – odwołał się do podstawowych prawd i zasad moralnych, regulujących wszelkie relacje między człowiekiem, Bogiem a społeczeństwem. Zasady te są ustanowione przez Boga, są niezbywalnym prawem człowieka i dlatego nikt nie może ich zmieniać ani łamać. Nad nimi się nawet nie dyskutuje; co najwyżej trzeba tylko szukać dobrego ich zrozumienia.

 

Bóg, który jest Stwórcą świata i człowieka, respektuje słuszną autonomię świata stworzonego i respektuje wolność, w którą wyposażył człowieka. Dlatego też oddzielił sprawy boskie od ludzkich, bo rozgrywają się one na różnych płaszczyznach. Ale to nie znaczy, że są one zupełnie niezależne, jak to często próbuje się nam wmawiać, postulując radykalne rozdzielenie Kościoła i państwa. W podtekście rozumie się to tak: chodźcie sobie do kościoła i tam bądźcie sobie katolikami, odmawiajcie sobie modlitwy, śpiewajcie pieśni, ale gdy z kościoła wyjdziecie, szybko o tym zapomnijcie. Tu jest świat, tu jest państwo i tu obowiązują inne prawa. Tu nie ma miejsca dla Boga, On musi się zadowolić kościołem! Trochę w to uwierzyliśmy i faktycznie katolikami jesteśmy najczęściej tylko w niedzielę na mszy, a w domu, pracy, szkole – w życiu – jesteśmy bezbożnikami, ukrywającymi skrzętnie jakiekolwiek związki z Bogiem. Nawet uzasadniliśmy to sobie specjalnym porzekadłem: „Panu Bogu świeczkę, a diabłu... lampę”.

 

Tymczasem w życiu nie da się tak rozgraniczyć sfery „z Bogiem” i sfery „bez Boga”, bo życie ludzkie jest jednością. Płaszczyzny te przecinają się w człowieku: człowiek żyje i funkcjonuje zarówno w państwie – domenie cezara, jak i w Kościele, czyli na płaszczyźnie nadprzyrodzonej. Wszędzie należy respektować prawo Boże, prawdę, dobro, piekno – czyli właśnie Boga. Jeśli nasze życie będzie ukierunkowane na Boga, będzie też w najpełniejszym tego słowa znaczeniu ukierunkowane na człowieka. Bo człowieka nie da się do końca zrozumieć ani mu służyć – bez Chrystusa. Chrystusa nie musimy sie bać! Śmiało możemy otworzyć przed Nim drzwi swojego życia, systemów społecznych, politycznych, ekonomicznych.

 

Natomiast trzeba się bać tych, którzy chcieliby uzurpować sobie w całym zakresie władzę nad obydwoma porządkami. A więc z jednej strony tych, którzy próbują dochodzić prawdy i dobra nie przez osobiste świadectwo wierności, przekonywanie i argumentację, lecz tylko na drodze urzędowej, środkami przymusu, dekretami, naciskiem politycznym. A z drugiej strony należy się bać nadopiekuńczości władzy państwowej, przekraczania jej kompetencji, wtrącania się w dziedzinę ducha.

 

Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, przeciwnie, jest naszym obowiązkiem, aby katolicy w życiu społecznym posługując się normalnymi „świeckimi” sposobami działania przekształcali świat w duchu Ewangelii. A więc mamy stanowić prawo zgodne z prawdą i dobrem człowieka, mamy cierpliwie wychowywać, nauczać, świadczyć osobistym przykładem, formować sumienia, a nie tylko urzędowo egzekwować przepisy prawa.

 

Bo człowiek jest wolny i nawet Bóg respektuje wolność ludzkiego sumienia i nie narzuca niczego siłą. Natomiast trzeba wspomagać ludzką wolność i tak kształtować zasady i instytucje życia społecznego, aby pomagały, a nie przeszkadzały czynić dobro. Kościół ma prawo i obowiązek się o to dopominać.

 

Ks. Mariusz Pohl

 

 

Dla matematyków

 

Czar matematyki polega na tym, że przy pomocy niewielkiego zestawu wzorów można rozwiązywać tysiące zadań. Wystarczy znać wzory i umieć się nimi posługiwać, by nawet najbardziej skomplikowane zadanie otwierało się łatwo, jak pancerna kasa dostępna dla każdego, kto zna szyfr jej zamka.

 

Życie ludzkie podobne jest do obszernego zestawu zadań, czasem bardzo skomplikowanych, jakie dzień po dniu wyłaniają się przed człowiekiem. Wystarczy jednak mieć w ręce kilka wzorów i umieć się nimi posługiwać, by móc szybko znaleźć sposób ich rozwiązywania. Człowiek podobny jest do ucznia, który codziennie przynosi ze szkoły nowe zadania i ma je na drugi dzień rozwiązać. Dla jednych jest to trud ponad siły, bo ani tych zadań nie rozumieją, ani nie wiedzą, jak się zabrać do ich rozwiązywania. Inni rozwiązują je w ciągu kilku minut.

 

Przeciwnicy Chrystusa raz po raz podchodzili do Niego z zadaniami nie do rozwiązania. Chodziło im albo o to, by Mu udowodnić, że nie jest tak genialny, jak się powszechnie sądzi, a więc o Jego kompromitację, albo o sprowokowanie Go do dania takiej odpowiedzi na postawione pytanie, aby można było Mu zabronić głoszenia tej Jego matematyki życia. Ewangelia Jezusa jest bowiem matematyką życia i ktokolwiek dostrzeże ukryte w niej prawa, odkryje, że nie ma drugiego systemu życia tak spójnego jak Ewangelia. Na pierwszy rzut oka wydaje się on pełen paradoksów, ale w rzeczywistości jest koncepcją życia opartą na żelaznej logice.

 

Uważne prześledzenie dysput Jezusa z faryzeuszami, saduceuszami, uczonymi w Piśmie pozwala odkryć tajemnicę mądrości odpowiedzi Mistrza z Nazaretu. On w każdej z tych odpowiedzi podaje „wzór” potrzebny do rozwiązania nie tylko tego problemu, jaki Mu przedstawiono, lecz tysięcy jemu podobnych.

 

Pytanie: „Czy należy płacić podatek Cezarowi?” – jest przykładem pułapki zastawionej na Chrystusa. Jeśli odpowie „tak”, narazi się patriotom, jeśli odpowie „nie”, narazi się okupantowi. W tej sytuacji Chrystus nie rozwiązuje tego zadania, lecz podaje pytającym „wzór”, przy pomocy którego należy je rozwiązać. Żąda, by Mu przedstawiono monetę podatkową i pyta: Czyj na niej wizerunek i napis? Odpowiadają: Cezara. Wówczas Jezus podaje „wzór” – „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Według tego wzoru należy rozwiązywać tysiące problemów dotyczących relacji człowieka wierzącego do władzy świeckiej.

 

Można przejść przez życie nie znając matematyki poza najprostszymi działaniami – dodawaniem, mnożeniem i dzieleniem. Trudno jednak zwycięsko przejść przez życie nie znając podstawowych wzorów zawartych w Ewangelii. Ktokolwiek zatem chce odkryć bogactwo i piękno ewangelicznego świata, winien poznać kilka podstawowych „wzorów”, jakie podaje Chrystus, i opanować sztukę stosowania ich w swoim życiu. Jest to nauka żmudna. Z reguły upływa kilka lat ćwiczeń, zanim człowiek bezbłędnie i szybko w ściśle określonej sytuacji potrafi stosować odpowiednią zasadę Ewangelii. Wprowadzenie w życie nawet tej prostej zasady: „Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” wcale nie jest łatwe. Trzeba bowiem opanować sztukę odróżniania, co należy do Cezara, a co do Boga, oraz posiąść umiejętność oddawania każdemu tego, co mu się należy, a to bynajmniej nie jest takie proste. Komu jednak udaje się kształtować życie w oparciu o tę zasadę, odkrywa smak ewangelicznej wolności, której nikt i nic nie jest w stanie odebrać.

 

Ks. Edward Staniek

 

 

Tolerancyjna miłość

 

Słowo „tolerancja” nie występuje w Ewangelii. Należy ono do słownika ściśle związanego z demokracją. Kościół przejął je jako cenny skarb ludzkości wypracowany przez wieki. Z łatwością jednak można dostrzec, że słowo to ma wiele interpretacji, i mimo iż ludzie się nim często posługują, nie zawsze potrafią się porozumieć.

 

Najczęściej przez tolerancję rozumie się zgodę na to, by każdy żył według własnych przekonań, bez wpływu innych na jego postawę życiową i poglądy, zwłaszcza religijne. Takie ujęcie tolerancji jest o krok od utożsamienia jej z obojętnością. Ma to miejsce wówczas, gdy człowiek stosuje zasadę: „Ja się nie wtrącam do jego życia, i nic mnie ono nie obchodzi”. Rzecz jasna, że w imię Ewangelii w ten sposób do tolerancji podchodzić nie można. Chrześcijaństwa bowiem nie da się pogodzić z obojętnością wobec drugiego człowieka.

 

Głębiej rozumiana tolerancja zakłada sprawiedliwość i szacunek wobec każdego człowieka. Ona dba o to, by w ramach demokracji każdy po sprawiedliwości miał to, co mu się należy. Demokracja to rządy większości. Tolerancja broni w niej praw mniejszości. Zawsze jednak czyni to w imię sprawiedliwości, w granicach odpowiednich proporcji. W tym znaczeniu troje ludzi nie może się w duchu tolerancji domagać, by do nich dostosowywało się dziewięciuset dziewięćdziesięciu siedmiu. Mają prawo, by szanowano ich inność, ale muszą się zgodzić, że życie społeczne popłynie nurtem obranym przez większość.

 

Ewangeliczne znaczenie tolerancji można dostrzec w progach rodzinnego domu. Najpełniej ją ujawnia kochający ojciec. Otóż dobry ojciec jest sprawiedliwy wobec każdego dziecka, każde otacza szacunkiem, ale nigdy nie zgodzi się, by ono wędrowało niebezpiecznymi dla niego ścieżkami i wchodziło w kontakty z ludźmi wrogo nastawionymi do całej rodziny. O granicach ojcowskiej tolerancji decyduje miłość, czyli troska o dobro każdego dziecka z osobna i całego domu.

 

Taka ewangeliczna interpretacja tolerancji winna decydować o ustawieniu wszelkich odniesień do ludzi o innych poglądach i odmiennych przekonaniach religijnych. Uczeń Chrystusa zawsze zabiega o zachowanie sprawiedliwości i nie godzi się na wyrządzanie komukolwiek krzywdy. Nie tylko otacza szacunkiem każdego człowieka, ale przede wszystkim go kocha. Ta właśnie miłość nadaje blasku tolerancji. Ona też stwarza jedynie twórczą płaszczyznę spotkania.

 

Tego podejścia zabrakło faryzeuszom i uczonym w Piśmie wobec Jezusa. Okazali się zupełnie nietolerancyjni, bo nie umieli kochać. Szkoda, że i wśród ludzi Kościoła, na przestrzeni wieków, łatwiej spotkać mało tolerancyjnych uczniów faryzeuszy i uczonych w Piśmie, niż uczniów Jezusa, podchodzących do wszystkiego z miłością.

 

Ewangelia jest najlepszą w świecie księgą o nietolerancji przeciwników Mistrza z Nazaretu i Jego tolerancyjnej miłości obejmującej wszystkich: grzeszników i celników, faryzeuszy i uczonych w Piśmie, Heroda i Piłata, zdrajcę i pluton egzekucyjny. Ewangelia mówi o tej niepojętej miłości, która zawsze odnosi zwycięstwo, nawet wówczas, gdy jej dawca zostaje zniszczony przez nietolerancyjnych ludzi.

 

Dziś często pada słowo „tolerancja”. Katolik zanim się nim posłuży, winien dobrze rozważyć, w jakim znaczeniu tolerancyjny jest wobec człowieka Pan Bóg. My, jako Jego dzieci, jesteśmy zobowiązani do objawiania światu właśnie Jego tolerancyjnej miłości.

 

Ks. Edward Staniek

 

 

Ty jesteś Panem! Poza Tobą nie ma innego Boga (Iz 45, 6)

 

Żadne wydarzenie historii nie wymyka się Opatrzności Bożej. Sami rządzący, nie wiedząc nawet o tym, są narzędziami, jakimi Bóg posługuje się, by urzeczywistnić swoje zbawcze plany. Pierwsze czytanie dzisiejsze (Iz 45, 1. 4-6), jako wspaniały tego przykład ukazuje Cyrusa, założyciela cesarstwa perskiego, który był w ręku Boga oswobodzicielem narodu wybranego. „Ja mocno ująłem go za prawicę” (tamże 1), mówi o nim Pan. A w słowach bardziej wyraźnych i bezpośrednich: „Z powodu sługi mego, Jakuba, Izraela, mojego wybrańca, nazwałem ciebie twoim imieniem, chociaż Mnie nie znałeś” (tamże 4). Historia jednostek i narodów jest w ręku Boga, On ją utkał również przez pośrednictwo ludzi, którzy Go nie znają i działają w całkiem innych zamiarach. Ponad wszelkimi rządami ludzkimi stoi rząd Boga, któremu nikt nie może dorównać: „Ja jestem Pan, i nie ma innego. Poza Mną nie ma Boga” (tamże 5). Cyrus poganin nakazując powrót Żydów z Babilonii do ojczyzny i upoważniając do odbudowy świątyni w Jerozolimie, także współpracował, chociaż nieświadomie, z Bożymi planami dając poznać wszechmoc Boga Izraelowego i rozszerzając Jego kult. Tak więc dopiero wyjaśniana w świetle wiary historia każdego człowieka i całej ludzkości nabiera swojego prawdziwego znaczenia, tego, jakie ma wobec Boga; ma ona zawsze znaczenie zbawcze.

 

Ewangelia dzisiejsza (Mt 22, 15-21) podaje myśl Jezusa odnośnie do władzy politycznej. Okazją stało się podchwytliwe pytanie faryzeuszów, czy wolno dawać podatek cezarowi. Płacenie podatków cesarstwu rzymskiemu niektórzy uważali za ograniczenie władzy Pana Boga nad Jego narodem; odmowa zaś płacenia ich mogła być rozumiana jako bunt przeciw ustanowionej władzy. Dlatego każda odpowiedź, twierdząca czy przecząca, mogła stać się powodem do potępienia Jezusa. Lecz On uniknął zasadzki wznosząc się ponad wszelką kwestię — wolno lub nie wolno, każąc sobie podać monetę czynszową. Nosiła ona obraz i napis cezara, więc odpowiedź jest jasna: „Oddajcie cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (tamże 21). Te proste słowa obaliły mniemanie, które głosiło, że państwo jest wyrazem nie tylko władzy politycznej, lecz także religijnej, Jezus natomiast kreśli linię podziału: władza polityczna, chociaż pochodzi od Boga i jest obowiązana szanować Jego prawa, ma swoją własną dziedzinę, która dotyczy porządku i dobra publicznego doczesnego; w tej dziedzinie powinna być uznana, szanowana i słuchana. Lecz państwo nie może wymagać tego, co należy się tylko Bogu, czyli bezwzględnego posłuszeństwa. Chrześcijanin powinien utrzymywać i bronić swojej wolności oddawania czci Bogu ponad wszelkie prawo i ponad wszelką władzę polityczną, ponieważ „trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5, 29). Równocześnie powinien być przekonany, że Bóg może posłużyć się sytuacją polityczną, nawet najbardziej niesprzyjającą i areligijną, by urzeczywistnić historię zbawienia. Nawet prawa pogańskiego Rzymu służyły do wypełnienia planów Bożych wobec narodzenia i męki Jezusa: wpierw pokój panujący w wielkim cesarstwie, a później prześladowania chrześcijan, które stały się skutecznym narzędziem rozszerzenia Ewangelii. Doniosłe jest to, by chrześcijanin, tak w okolicznościach sprzyjających, jak i w przeciwnych, trwał mocno w wierze i nie upadał wobec przeciwności, pewien, że „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8, 28).

 

Panie, Królu Wszechmogący, w mocy Twojej jest wszystko i nie masz takiego, który by Ci się sprzeciwił, gdy chcesz nas ocalić.

Tyś uczynił niebo i ziemię, i wszystko, co na niej pod niebem godne jest podziwu. Ty jesteś Panem wszystkiego i nie ma nikogo, kto by się sprzeciwił Tobie, o Panie (Księga Estery 4, 17b-c).

 

Boże mój, spraw, abym się zdał z całą mocą woli wspartej łaską i miłością, mimo wszystkich wątpliwości, jakie podsuwają mi przeciwne pozory, na Twoją wszechmoc, mądrość, miłość nieskończoną. Spraw, abym uwierzył, że nic na tym świecie nie wymknie się Twojej Opatrzności, tak we wszechświecie, jak i w życiu jednostek. Nic wielkiego lub małego nie zdarzy się prócz tego, co zostało przewidziane, zamierzone lub dopuszczone, pokierowane zawsze przez nią w Twoich wielkich celach, które na tym świecie są zawsze celami miłości ku ludziom. Obym wierzył, że Ty możesz dopuścić niekiedy tutaj na ziemi czas panowania ateizmu i bezbożności, czas bolesnego zanikania zmysłu sprawiedliwości, łamania prawa, cierpień ludzi niewinnych, spokojnych, bezbronnych, nie mających oparcia...

    Choćby nie wiem jak twardą okazała się Twoja ręka boskiego chirurga, który zapuszcza żelazo w żywe ciało, to przecież Twoja czynna miłość zawsze służy za przewodnika i pobudkę i tylko prawdziwe dobro jednostek i narodów każe Ci spieszyć z pomocą tak bolesną. Spraw, abym wierzył, że ostatecznie straszliwa ostrość doświadczenia i triumf zła będą trwały tutaj na ziemi tylko przez pewien czas, a nie dłużej; niech nadejdzie teraz Twoja godzina, godzina miłosierdzia, świętej radości, godzina nowej pieśni wyzwolenia, radości i wesela (Pius XII).

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy

Żyć Bogiem, t. III, str. 335

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czytania na niedzielę

Parafia pod wezwaniem św. Brata Alberta Chmielowskiego

 

w Świebodzicach

mapa toruniaStatystyki zbiorcze na stronę